Home Affiliates Pomocne Upiorogacek Follow +

sobota, 17 maja 2014

Rozdział I

Brak komentarzy:
-P-puszczaj!-krzyczałam. Jakiś zboczeniec się do mnie przylepił. Zapędził mnie w kozi róg, nie miałam do kąt uciec. -Potworze, odczep się ode mnie!
-Poproś, a może będę delikatny.-szepnął mi do ucha oślizgłym głosem. Ślinił się. To było ohydne...! Próbował mnie rozebrać. Odpinał guziki od mojej białej koszuli.
-Daj mi spokój zboczeńcu!-wyglądałam po prostu żałośnie... bluzka była rozpięta, a ja? Nic nie mogłam zrobić.-Odczep się!
Nagle ktoś się pojawił. Uderzył pięścią w brzuch gwałciciela. Następnie skopał go. Oniemiałam. Sparaliżowało mnie zdziwienie. Mężczyzna nie mógł się ruszać z bólu. Wybawca skierował się w moją stronę. Ten ''pan''będąc przede mną podał mi dłoń.
-Teraz to już raczej musisz mówić mi Jonathan.-stwierdził.
Narrator
-W porządku?
-Ta...-odpowiedziała zapinając guziki koszuli.-Mógłbyś się tak nie gapić? A poza tym... nie potrzebowałam twojej pomocy...
-Na pewno? Wyglądałaś jakbyś się bała...
-Wydawało Ci się...-odwróciła wzrok i zrobiła grymaśną minę.
-Jesteś ranna. Pokaż...-rzekł Jonathan  spoglądając na kolano. Z rany płynęła krew. Spojrzał na nogę z troską. Oczy stały się czerwone. Jade jednak tego nie zauważyła. Przybliżył się i zlizał krew-jak na demona przystało. Nie mógł zabrać jej duszy, ale mógł jej chociaż skosztować... Oniemiał...


Więc tak smakuje dusza, za którą demon pragnie oddać wszystko...?


-Co ty wyprawiasz idioto?!-wykrzyknęła Jade.
-Dasz radę iść?-zapytał jak gdyby nigdy nic.
-Oczywiście, że tak. Nie potrzebuję pomocy od kogoś takiego jak Ty!
Nie zwracając uwagi na słowa dziewczyny, wziął ją na ręce.
-Gdzie mieszkasz?-Jonathan.
   Osiemnastolatka szarpała się nie zwracając uwagi na zaistniałe pytanie. Chciała się szybko stąd ulotnić. Po długiej nieudolniej szarpaninie poddała się.
-Tam...-wskazała budynek w którym wynajmowała mieszkanie. Demon tylko się uśmiechnął. Resztę drogi nic nie mówił. Położył ją na łóżku i otulił kocem.-Nie potrzebuję Twojej łaski.-zmarszczyła brwi.
-Nie wiem za co mnie nienawidzisz, ale to chyba ma związek z przeszłością, prawda?
-Nie twój interes.-''osiemnastolatek'' przybliżył się do niej i zaczął bawić się jej włosami. Dla Jade było to irytujące, ale cóż... Była zmęczona...
   Chłopak okręcając na palce kosmyki jej długich włosów patrzył z satysfakcją. W jego głowie nadaj obijała się ta sama myśl ''Niesamowita dusza...''.
-Musimy opatrzyć rany. Gdzie masz apteczkę?
-Poradzę sobie sama. Idź sobie.
  Chłopak westchnął.
-Nie zostawię Cię z tym samej, rozumiesz?
-W łazience, szafka, druga półka.-zmarszczyła brwi.-Obok szminki. Czarne pudełko.
-Znalazłem:)!-odkrzyknął po dwóch minutach. Na jego twarzy widniał uśmiech. Zrzucił z Jade koc.          
    Dziewczynie nie było na rękę, że jej gościem jest ktoś do kogo nie żywi szczególnej sympatii. Nie chciała zbędnych pytań, bo po co? ''Narobię sobie tylko wrogów składając doniesienie na policję''.
   Zawsze ktoś ją ratował, nadchodząca burza, pies,  nawet gałąź spadająca z drzewa; nigdy człowiek
-Często Ci się to zdarza?-przerwał niezręczną ciszę Jonathan opatrując kolano. Demon z trudem powstrzymywał się, aby nie skosztować kolejny raz jej krwi. Te 1299 dusz mógł oddać za tę jedną-idealną, niewinną, a zarazem okrutną. Zastanawiał się co musiała przejść; z reguły tak cenni ludzie musieli przeżyć, więcej niż powinni.
  Dziewczyna nic nie odpowiedziała. Wpatrywała się  w swoją nogę; chłopak właśnie przyklejał opatrunek.
Pierwszy raz ktoś zrobił coś dla niej... Zapatrzyła się. Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech-szczery i beztroski, dokładnie taki jak małego dziecka gdy bawi się z rodzicami. Po chwili zobojętnia zdając sobie sprawę z powodu jej radości i kto sprawił, że jej kąciki ust uniosły się ku górze.
Conves zauważył to. Nie znał jej przeszłości, ale zdążył się zorientować, iż nie miała szczęśliwych wspomnień.
Demon popatrzył na nią ze zdumieniem gdy opadała ciałem na łóżko. Dziewczyna momentalnie zasnęła.
Chłopak chwilę wpatrywał się w jej niezmienną minę pogrążoną w błogim, beztroski śnie. Po chwili zmarszczyła zamknięte powieki i zagryzła nerwowo wargi. Skuliła się w kłębek i cicho wyszeptała:
''Dlaczego...?  Przecież...''

   Demon nie zamierzał się  nigdzie wybierać trwał przy dziewczynie cały czas próbując dowiedzieć się czegoś więcej. Taka dusza to rzadkość; nie można jej zmarnować.

środa, 9 kwietnia 2014

Prolog - Jak to się zaczęło?

Brak komentarzy:
    Jade obudził zimny wiatr. Nie miała ochoty wstawać, ale napływające chłodne powietrze z każdą chwilą stawało się coraz bardziej nieznośne.
-Znowu zapomniałam zamknąć okna.-szepnęła wstając i kierując się w stronę szafy z ubraniami. Wciągnęła z niej swój szkolny mundurek i rzuciła na łóżko. Następnie zerknęła kątem oka na zegar wiszący na ścianie, za nią i poszła do łazienki. Wykonała poranną toaletę.

-Portfel... portfel...-powtarzała przeszukując pokój. Okazało się, że leżał w kącie pod torbą. Dziewczyna pośpiesznie zajrzała do środka.-sto złoty... Nie wystarczy.-toczyła monolog marszcząc nerwowo brwi.-Pff, dam sobie radę. Wezmę jeszcze dorywczą pracę i wyjdę na prostą. W najgorszym wypadku pożyczę od kogoś.-ostatnie zdanie wypowiedziała jak najciszej. Sama nawet go nie dosłyszała. Była zawsze dumna. Honor nie pozwalał jej prosić o pomoc kogokolwiek-bez względu na wszystko. Przez te osiemnaście lat nikogo nie potrzebowała, więc i teraz sobie poradzi.

Gotowa wyszła z budynku i  udała się w kierunku liceum.

***

 -Cześć Jade!-rozległy się głosy. Ledwo co przekroczyła próg drzwi wejściowych, a już ją powitano. Osiemnastolatka uśmiechnęła się od niechcenia i ruszyła w stronę klasy. Tam również nikt nie zapomniał jej przywitać. Tym razem tylko westchnęła. Nudziły ją to. Codziennie ten sam scenariusz.
-Co się stało Jade? Zawsze się uśmiecha...-rozległy się szepty.
-Mam po prostu zły dzień.-powiedziała niszcząc wszelkie wątpliwości. Na jej twarzy zagościł lekki, lecz  sztuczny uśmiech.
Usiadła w swojej ławce, po czym wypakowała książki. Pierwszą lekcją miał być angielski. Lubiła go. Zawsze uważała, że znajomość co najmniej jednego języka jest przydatna, więc nie próżnowała na lekcjach.

  Godziny lekcyjne się dłużyły, jednak w końcu nastała przerwa na lunch.
-Hej Jade, zjesz z nami?-podeszły do niej trzy dziewczyny. Osiemnastolatka chciała coś powiedzieć, ale nie zdążyła; kolejne parę osób zbliżyło się do niej. Próbowała się wykręcić tym, iż nie wzięła posiłku, ale  to nie przyniosło efektów-skończyła siedząc na ławce i trzymając w ręce puszkę z colą. Gawędziła z innymi uczennicami. Od niechcenia podtrzymywała rozmowę. Co jakiś czas ktoś się dosiadał i próbował zamienić  z nią choć kilka słów. Jak już wspominałam była lubiana. Wiele osób było wstanie ściągnąć  dla niej gwiazdkę z nieba. Jednak nikt z nich nie pomyślał, że oni nic dla niej nie znaczą.
  Uwagę Jade-dziewczyny, którą nie obchodzi reszta świata przyciągnął chłopak, z wyglądu w jej wieku. Szedł wprost przed siebie, a za nim grupa dziewczyn-widać, że też jest popularny.
Minął ją zerkając kątem oka. Jade widziała jego błyszczące czerwono-krwiste tęczówki. Starała się opanować zdziwienie, była w tym dobra. Sądziła, że jej się wydawało...

***

-Jade, stolik ósmy!
-Już idę!-odkrzyknęła.
Wzięła ze sobą notes, Nie zapomniała również o ołówku.
-Dzień dobry. Co pan sobie życzy?-wypowiedziała stałą formułkę. Mogła się spodziewać odpowiedzi : ''Ciebie'' lub zwykłego zamówienia. Mężczyzna odwrócił się. To był ten sam chłopak...
-Cześć. Nie wiedziałem, że tu pracujesz.-uśmiechnął się. Jego głos był ciepły, aczkolwiek męski. Nie wiele dziewczyn byłoby wstanie oprzeć się tym beztrosko uniesionym kącikom ust do góry i cudownym oczom, ale Jade to nie interesowało, wtedy spojrzała na niego, ponieważ ''jego japa była ciekawa''.
-Znamy się?
-Myślałem, że mnie jakoś kojarzysz. Jestem Jonathan Cloves.
-Aaa, ten playboy...-zaczęła patrzeć na niego spod wilka, już się nie uśmiechała. Wpatrywała się z pogardą, zimnym jak lód wzrokiem.-Co pan zamawia?
-Proszę, mów mi po imieniu.
-Daruję sobie, proszę pana.
-Co jest Jade? Klient proponuje Ci coś nieprzyzwoitego?-wtrąciła się Meggie-dwudziestoletnia pracownica restauracji.
-Ależ skąd. Nie przejmuj się:). Jakbyś mogła obsłużyć TEGO PANA?-wypowiedziała ostatnie dwa słowa głośniej marszcząc brwi.
-Oke-
-Wolałbym, żeby Jade mnie-
-Maggie lepiej się panem zajmie.-zapewniała osiemnastolatka.
-Nalegam.-Jonathan.
-Co pan sobie życzy?-powiedziała. Drgała jej powieka. Nie lubiła takich facetów. No ba, nienawidziła. Nie ważne dlaczego, tak już po prostu było.
-Ile razy mam Cię prosić...? Jestem Jonathan.-wziął kosmyk jej włosów i zaczął je okręcać na palec. Miał zalotny uśmiech, jego śnieżnobiałe zęby lśniły, widać było, że ma delikatne usta. Przybliżał się do niej, z każdą chwilą dystans między nimi stawał się mniejszy. Normalna dziewczyna w takim momencie biorąc pod uwagę jego urok zrobiłaby wszystko, ale nie Jade, ona nie była przeciętna-uderzyła go w twarz.
-Nie lubię playboy'i, nie cierpię, nienawidzę... -po tych słowach odeszła od stolika.
Jonathan wpatrywał się w nią z wytrzeszczonymi oczami. Żadna dziewczyna go tak nie potraktowała, NIGDY, PRZEZ TE 1918 LAT.
Zobaczył jak po 3/4 minutach wybiega. Ruszył za nią myśląc ''szkoda zmarnować taką duszę''.

__________________
No i jest ^^. Mam nadzieję, że się podoba :3

niedziela, 16 marca 2014

Bohaterowie

1 komentarz:







Jade Morgan

CZŁOWIEK 
Wiek: 18
Urodziny: 16 lipiec
Wzrost: 170 cm
Waga: 50 kg
Status: Wolna

Z wyglądu to miła, ciepła, często uśmiechająca się dziewczyna, bardzo piękna.
Wewnątrz jednak jest bezwzględna i oziębła. Mało czym się przejmuje. Ciągle kłamie.
Jest przedwcześnie uprzedzona do ludzi. Można ująć, że nienawidzi wszystkich, ale nawet ona
ma swoje słabości...

Mimo młodego wieku  mieszka sama. Pracuje, zarabia pieniądze, aby opłacić rachunki i wynajem mieszkania. 
Jej rodzice są bogaci, ale nie pomagają jej. Dawno przestali się nią interesować. Wyczekiwali dnia w którym ukończy osiemnaście lat i wyrzucili ją z domu nie dając żadnych środków do życia.
Stąd też wzięło się jej pesymistyczne nastawienie do ludzi. 
Mimo swojej popularności nigdy nie miała prawdziwego przyjaciela.
Uważała się za silną, bo taka była. Potrafiła sobie poradzić w najgorszych sytuacjach, podejść do wszystkiego z odpowiednim dystansem. Umiała zaczynać od zera. 
Nie często wykazywała inicjatywę. Podchodziła do większości spraw z obojętnością.

Jednak jest coś, czym się przejmuje: wykształcenie. Potrafiła przesiedzieć pięć godzin bez przerwy się ucząc. Miała w tym swój cel; pragnęła udowodnić swoją wartość.

+Lubi/-Nie lubi
+Coca Colę
+Patrzeć na gwieździste niebo
+Obserwować pełnię księżyca
+Deszcz
+Tryskawki i inne owoce
+Wschody i zachody słońca
-Swojej pracy
-Playboy'i 


★CIEKAWOSTKI

~Jest uzależniona od truskawek
~Jest pesymistką (jakby ktoś nie zauważył ^.~)
~Pracuje jako kelnerka. 
~Często słyszy tam niemoralne propozycje od klientów restauracji.
~Świetnie gotuje.
~Mało jada.
~Lubi koty.
~Jest odpowiedzialna.
~Nigdy nie obchodziła urodzin O.o
~Gdy była mała pisała wiersze




Jonathan Conves

DEMON
Wiek: (podaje)18 (w rzeczywistości 1918)
Urodziny: 14 luty
Wzrost: 198 cm
Status: Wolny

Jest silny, wysportowany. Doskonale się uczy. Grzeszy również urodą. 
Krótko mówiąc:chłopak jak marzenie. 

Bardzo trudno się z nim zaprzyjaźnić. Owszem, gdy zagadasz porozmawia, ale nie da się nie zauważyć, że wykazuje niechęć do zwierzeń. 

Z powodu urody ma wiele fanek. Nie przeszkadza mu to, ale również nie jest z tego zadowolony.  


Jako szlachetny demon wysysa dusze. Aby to zrobić musi spełnić pewne warunki:
-Musi zawrzeć ze swoją ofiarą kontrakt-inaczej umowę-jego obowiązkiem jest spełnić marzenie danego człowieka. 
-Lub rozkochać go w sobie.

Duszę może odebrać kiedy chce, ale fakt iż wywodzi się ze szlachetnego rodu musi mieć jakieś zasady... 

Powtarza, że ''Im gorszy człowiek tym cudowniej smakuje dusza...''.



/Lubi\
+Długie spacery
+Popołudniowe drzemki
+Czytać książki

/Nie lubi\
-Zarozumiałych ludzi
-Natrętów
-Jadać w domu


★CIEKAWOSTKI



~Zabrał 1299 dusz.

~Zwiedził wiele państw
~Jest bardzo silny














Lucas Max Hoover


UPADŁY ANIOŁ
Wiek: (podaje) 20
Urodziny: 11 stycznia
Wzrost: 198 cm


Jest znany wśród demonów i wampirów. Raczej nie ma osoby z tego grona, która by o nim nie słyszała.
Kiedyś był normalnym Aniołem.

Stał się sadystą nie cofającym się przed niczym. 

LUBI:
+Jabłka
NIE LUBI:
-Ludzi
-Słodyczy